Patrzyłam z zaciekawieniem na Jeny,ale ta zaczęła słuchać muzyki.Zdenerwowałam się więc stanęłam przed jej łóżkiem i zapytałam stanowczym tonem:
-O co chodzi z tą tajemnica którą mam poznać.?
-Dowiesz się w swoim czasie...-Odpowiedziała Jeny.
-Nie w swoim czasie! Teraz! Mów szybko!-Wykrzyczałam zdenerwowana
-Ha ha nie denerwuj się tak...W sobotę o 20.00 masz być koło wyjścia i czekać na mnie.-odpowiedziała cichym i spokojnym głosem.
Nie wiedziałam o co jej chodzi, jednak domyślałam się,że Jeny już nic więcej mi nie powie więc wyszłam z pokoju bez słowa.
W końcu nadeszła sobota.Od rana Jeny spotykała się z jakimiś dziewczynami,ustalała coś.O 19.00 położyłam się na łóżku.Po chwili do pokoju wpadła Jeny i zaczęła krzyczeć:
-Dlaczego nie ubierasz się do wyjścia o 20.00 wychodzimy!
-Nigdzie nie idę!-odpowiedziałam.
Jeny zrobiła kilka głębokich wdechów i zaczęła wyciągać z szafy czarne ubrania.
Rzuciła jedno na mnie i powiedziała,że mam się w to ubrać.Posłuchałam jej bo jeszcze nigdy nie widziałam jej takiej zdenerwowanej.Zaraz po tym schodziłyśmy już po schodach ubrane całe na czarno.Spojrzałam na zegarek była 19.50.Wtedy przypomniało mi się że po 20.00 nie można wychodzić na dwór i zwróciłam się do Jeny:
-Przecież po 20 nie można wychodzić z budynku!-Powiedziałam zaniepokojona.
Zatrzymałam się i zaczęłam protestować,gdy nagle zostałam uderzona w głowę i straciłam przytomność.
sobota, 7 lipca 2012
czwartek, 5 lipca 2012
Początek "Przygód Belli" ;)
Miałam spokojne życie,z radosną rodziną.Dobrze uczyłam się w szkole i pomagałam w domu rodzicom.Wszyscy mówili,że jestem dobrym i grzecznym dzieckiem.Pewnego ranka rodzice powiedzieli mi,że muszą wyjechać na cały dzień.Obiecałam im,że będę opiekowała się domem przez ten czas.Oglądałam telewizję,nakarmiłam psa.Chciałam zadzwonić do mamy i zapytać czy zrobić jakieś zakupy i czy w ogóle zostawiła pieniądze na nie.Cały czas włączała się sekretarka...Zaczynałam się denerwować.Wieczorem przyszła do mnie babcia z bladą twarzą i łzami w oczach,więc zapytałam:
-Babciu czy coś się stało?Gdzie mama i tato dzwoniłam do nich kilka razy,ale nie odbierają...
-Musze Ci coś powiedzieć-odparła babcia drżącym głosem.I ciągnęła dalej...
-Twoi rodzice...Oni...Oni...
-Co Oni?!-wykrzyknęłam
-Oni mięli wypadek samochodowy...Nie przeżyli...
Patrzyłam na babcie oczyma pełnymi łez.
-I co teraz będzie?-Zapytałam cichym głosem.
-Ja nie mogę się Tobą zaopiekować nikt z rodziny również nie chce się tego podjąć.Jutro zostaniesz umieszczona w domu dziecka dzisiaj mam się jeszcze Tobą zająć.
Wiedziałam,że nic nie dadzą moje krzyki i lamenty zapłakana pobiegłam do swojego pokoju.Całą noc nie spałam myślałam o rodzicach, chciałam się dowiedzieć czegoś więcej o wypadku,ale nikt nic i tak by mi nie powiedział...Rankiem usłyszałam dźwięk silnika przez chwile myślałam,że to mama i tata wrócili,że jednak żyją...Myliłam się przyjechali po mnie z domu dziecka.Przez cała nieprzespaną i przepłakaną noc nie miałam sił na protesty,więc wsiadłam do auta dobrowolnie nie myśląc co mnie dalej spotka.Kiedy już dojechaliśmy wszystkie dzieci patrzyły ma mnie jak na widmo lub postać z horroru.Jakiś mężczyzna o ciemnych włosach zaprowadził mnie do pokoju.Miałam tam mieszkać...Obok mojego łóżka stało drugie jak by ktoś na nim spał,ale przecież nikt nie wchodził do tego pokoju przez dłuższy czas.Zostałam zawołana na kolacje do stołówki.Wszystkie stoliki były zajęte oprócz jednego w rogu sali.Siedziała przy nim dziewczyna o ciemnych kręconych włosach.Podeszłam do niej:
-Cześć jestem Bella mogę się przysiąść?-zapytałam
-Ja jestem Jeny...Proszę usiądź.
Na tym skończyła się nasza rozmowa.Po kolacji poszłam do swojego pokoju.Położyłam się na łóżku,kiedy do pokoju weszła Jeny i powiedziała:
-Słyszałam,że ma mieszkać ze mną jakaś nowa,ale nie spodziewałam się,że to Ty.
-Dlaczego coś ze mną nie tak?-zapytałam zdziwiona.
-Ty chyba jesteś zbyt grzeczna i miła jak na mój charakter Bello...będzie Ci ciężko ze mną mieszkać,gdy poznasz moją największą tajemnice.
-Babciu czy coś się stało?Gdzie mama i tato dzwoniłam do nich kilka razy,ale nie odbierają...
-Musze Ci coś powiedzieć-odparła babcia drżącym głosem.I ciągnęła dalej...
-Twoi rodzice...Oni...Oni...
-Co Oni?!-wykrzyknęłam
-Oni mięli wypadek samochodowy...Nie przeżyli...
Patrzyłam na babcie oczyma pełnymi łez.
-I co teraz będzie?-Zapytałam cichym głosem.
-Ja nie mogę się Tobą zaopiekować nikt z rodziny również nie chce się tego podjąć.Jutro zostaniesz umieszczona w domu dziecka dzisiaj mam się jeszcze Tobą zająć.
Wiedziałam,że nic nie dadzą moje krzyki i lamenty zapłakana pobiegłam do swojego pokoju.Całą noc nie spałam myślałam o rodzicach, chciałam się dowiedzieć czegoś więcej o wypadku,ale nikt nic i tak by mi nie powiedział...Rankiem usłyszałam dźwięk silnika przez chwile myślałam,że to mama i tata wrócili,że jednak żyją...Myliłam się przyjechali po mnie z domu dziecka.Przez cała nieprzespaną i przepłakaną noc nie miałam sił na protesty,więc wsiadłam do auta dobrowolnie nie myśląc co mnie dalej spotka.Kiedy już dojechaliśmy wszystkie dzieci patrzyły ma mnie jak na widmo lub postać z horroru.Jakiś mężczyzna o ciemnych włosach zaprowadził mnie do pokoju.Miałam tam mieszkać...Obok mojego łóżka stało drugie jak by ktoś na nim spał,ale przecież nikt nie wchodził do tego pokoju przez dłuższy czas.Zostałam zawołana na kolacje do stołówki.Wszystkie stoliki były zajęte oprócz jednego w rogu sali.Siedziała przy nim dziewczyna o ciemnych kręconych włosach.Podeszłam do niej:
-Cześć jestem Bella mogę się przysiąść?-zapytałam
-Ja jestem Jeny...Proszę usiądź.
Na tym skończyła się nasza rozmowa.Po kolacji poszłam do swojego pokoju.Położyłam się na łóżku,kiedy do pokoju weszła Jeny i powiedziała:
-Słyszałam,że ma mieszkać ze mną jakaś nowa,ale nie spodziewałam się,że to Ty.
-Dlaczego coś ze mną nie tak?-zapytałam zdziwiona.
-Ty chyba jesteś zbyt grzeczna i miła jak na mój charakter Bello...będzie Ci ciężko ze mną mieszkać,gdy poznasz moją największą tajemnice.
Subskrybuj:
Posty (Atom)